Pożeracze czasu (cz. II) – Mafia Wars

•02/01/2011 • Dodaj komentarz

W poprzednim wpisie zajęliśmy się wiodącą aplikacją “grową” Facebooka – FarmVille. Pójdziemy zatem tym samym tropem i tym razem skoncentrujemy się na drugiej pod względem popularności – stworzonej również przez firmę Zynga – Mafia Wars (w skrócie MW). Podobnie jak jej poprzedniczka, ta również zadebiutowała na FB w 2009 roku, jednak jest dostępna również na innych portalach, choćby na Yahoo i MySpace, co naturalnie zwiększa łączną ilość graczy. Również i w tym przypadku możemy grać też z iPhone’a i telefonów działających pod systemem Android. Według danych z samego Facebooka, MW ma obecnie około 20 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie.

W przypadku Mafia Wars, gra polega na rozwijaniu własnej postaci – gangstera działającego w podziemnym świecie zbrodni – za pomocą punktów umiejętności przydzielanych do jednej z pięciu cech: energii, wytrzymalosci, ataku, obrony i zdrowia. Energia jest nam potrzebna do wykonywania przeróżnych prac, zaś pozostałe cechy używane są podczas walk między graczami. Jedno i drugie zapewnia nam dopływ pieniędzy oraz doświadczenia (niezbędnego do awansów na kolejne poziomy, które z kolei dadzą nam więcej punktów umiejętności) i już z tej krótkiej charakterystyki widzimy, iż MW korzysta w swych założeniach z podstawowych cech gier RPG, istnieje również pewien wątek fabularny, starający się łączyć misje z danej lokacji w logiczną całość.

Nieco inna jest też tutaj specyfika gry. Przede wszystkim – energia i wytrzymałość to liczniki, które regenerują się wraz z upływem czasu realnego, w tempie jednego punktu na kilka minut, nie mogą jednak przekroczyć poziomu który dla danej postaci jest aktualnie maksymalnym. W pewnym sensie wymusza to na graczu, który chce w 100% wykorzystać możliwości postaci, logowanie co określoną ilość czasu i zużywanie na bieżąco swoich punktów. Dopiero na wyższych poziomach problem przestaje doskwierać, gdy nasze statystyki są już tak wysokie, iż ich regeneracja trwa większą część dnia.

Znacznie bardziej istotne niż w przypadku FarmVille jest także posiadanie dużej ilości grających znajomych, których będziemy mogli włączyć do swojej mafii. Dzieje się tak, gdyż im owa jest liczniejsza, tym łatwiej przyjdzie nam wygrywanie walk z innymi graczami, co przyspiesza rozwój postaci. Ponadto również tutaj duża jest produkcja postów, w których będziemy czy to prosić znajomych o wysłanie nam jakichś przedmiotów, czy sami spróbujemy je od nich zdobyć.

Profil

Dochodzimy w tym momencie do kwestii, która jest wspólną dla praktycznie wszystkich gier przeglądarkowych – w jaki sposób autorzy walczą z monotonnością rozgrywki. I tak, w Mafia Wars stosowany jest sprawdzony przez Zyngę system wydarzeń i misji okolicznościowych, wymagających wykonania określonych celów dla zdobycia lepszych niż zwykle broni lub zbroi, w które następnie wyekwipujemy członków swej mafii. Jednakże odnosimy szybko wrażenie, iż eventów owych jest tu zdecydowanie więcej niż w FarmVille, nakładają sie na siebie i chwilami wręcz trudno nadążyć za ilością kliknięć, jakich gra od nas wymaga, przekłada się to negatywnie również na samą prędkość działania aplikacji.

Rozgrywka wzbogacana jest także na poziomie podstawowym – poprzez dodawanie nowych stałych funkcji, takich jak rozbudowywane budynki, czy możliwość ich obrabowania, a zwłaszcza wprowadzanie nowych miast, gdzie możemy zaznaczyć naszą przestępczą działaność. Początkowo dostępne dla graczy były trzy lokacje: Nowy Jork, Moskwa i ogólnie pojęta Kuba, w chwili obecnej istnieją także misje w Bangkoku, Las Vegas i we Włoszech, a osiągalne wyłącznie dla użytkowników telefonów komórkowych jest jeszcze Atlantic City.

Dostępne miejsca w MW

W przypadku Mafia Wars trudniej określić jednoznacznie co jest plusem, a co minusem rozgrywki. Wiąże się to ze sporą wolnością, jaką daje nam system rozwoju postaci. Jeśli lubimy walczyć z innymi, budujemy postać przede wszystkim na ataku i wytrzymałości, jeżeli wolimy bardziej pokojowy rozwój, więcej punktów zainwestujemy w energię i obronę. W praktyce nie jesteśmy przez grę “przymuszani” do wyboru jednej czy drugiej ściezki, jednak przyznać trzeba, iż posiadanie większej i silniejszej mafii zdecydowanie ułatwia zabawę.

Problemem za to z pewnością będą pewne kwestie techniczne, głownie wspomniana już wcześniej mnogość wyskakujących powiadomień i wezwań do kliknięcia, jak również wysyłanie licznych prośb do znajomych, które w MW dzieje się na skalę prawdziwie masową. Doskwierać może również, zwłaszcza graczowi okazjonalnemu, poziom skomplikowania i wielkość gry, gdyż naprawdę czasami, aby dostać się do jakiejś opcji czy możliwości, trzeba się jej naszukać w ogromie zakładek, ikonek i linków.

Minusem będzie także obecne i tym razem nakłanianie użytkowników do dokonywania mikrotransakcji, w których dokupując za realne pieniądze tzw. “punkty nagród” możemy łatwiej i szybciej wzmocnić swą postać i mafię. Trzeba tutaj jednak przyznać, iż w przypadku MW znacznie latwiej zdobyć te same punkty podczas zwyczajnej gry, a dostępne za nie przedmioty nie są aż tak wyjątkowe, jak to ma miejsce w FarmVille.

No i kwestia ostatnia, która być może u niektórych wywoła uśmiech politowania, lecz wspomnieć o niej trzeba. Treści, które zawiera Mafia Wars nie zawsze są odpowiednie dla nieletnich, a opisy czy obrazki towarzyszące części zadań można zdecydowanie zakwalifikować jako +18.

 

Reasumując: Mafia Wars jest grą bardziej wymagającą, zarówno pod względem czasu, jak i zaangażowania potrzebnego, aby w pełni cieszyć się rozgrywką, niemniej bogactwo opcji i możliwości, jaką nam daje z pewnością przypadną do gustu tym użytkownikom, którzy po pierwsze owym czasem dysponują, a po drugie lubią zabawę w bardziej bezpośrednim “kontakcie” z innymi graczami.

 

Dobrej zabawy i… do przeczytania, a przy okazji Szczęśliwego Nowego Roku! :-)

Pożeracze czasu (cz. I) – FarmVille

•23/12/2010 • Dodaj komentarz

Wiele zostało powiedziane i napisane o fenomenie portalu społecznościowego Facebook. Jedną z możliwości, jaką daje użytkownikom ów portal, jest beztroskie zabijanie czasu przy pomocy licznych i zróżnicowanych aplikacji dostępnych dla każdego posiadacza konta, zaś zdecydowanie najbardziej zajmującymi z nich są, jakże by inaczej, gry.

Gier na Facebooku mamy prawdziwą mnogość, od różnego rodzaju symulacji, przez przygodowe, zręcznościowe i hazardowe do całkiem udanych gier logicznych. Jednak w pierwszej części niniejszego cyklu wypada byśmy bliżej przyjrzeli się tej najbardziej popularnej – FarmVille.

Logo FarmVille

FarmVille to nic innego jak działający w czasie rzeczywistym symulator gospodarstwa rolnego, stworzony przez amerykańskiego developera gier przeglądarkowych – firmę Zynga. Aplikacja zadebiutowała na Facebooku 19.06.2009, aby błyskawicznie wyrosnąć na tą, która najłatwiej przyciąga nowych graczy, osiągając niedawno granicę 50 milionów (!) użytkowników miesięcznie.

Na czym polega sama rozgrywka? Trudno o prostszy koncept. Orzemy pole, siejemy, po upłynięciu odpowiedniego czasu zbieramy plony, dostajemy za nie wirtualne pieniądze, których możemy użyć do rozbudowy i upiększenia naszej farmy – kupujemy nowe budynki, zwierzęta, drzewa i całe mrowie obiektów dekoracyjnych. Większość z tych czynności daje nam też punkty doświadczenia, potrzebne do awansu na wyższe poziomy, które z kolei odblokowują nowe możliwości. I tak to się toczy…

Nasuwa się w tym momencie pytanie o to, gdzie leży siła tej gry i co właściwie przyciąga te miliony, które codziennie odwiedzają swoją farmę i dbają o jej rozwój. Dla mnie (bo naturalnie sam również jestem dumnym posiadaczem własnego gospodarstwa) podstawową zaletą FarmVille jest różnorodność. Twórcy gry bardzo udanie radzą sobie z problemem monotonności rozgrywki – sam fakt, że naszą farmę budujemy praktycznie od zera i możemy z nią robić w ramach gry dosłownie wszystko co chcemy, powoduje iż każda z nich będzie niepowtarzalna. Czy chcemy by stała się olbrzymim polem nastawionym wyłącznie na produkcję, czy też fantazja podpowie nam zbudowanie małego, urokliwego miasteczka – mamy taką możliwość.

Farma autora

Kolejną ciekawą, a jednocześnie motywującą do dalszego grania rzeczą są wydarzenia sezonowe. Przykład – mamy zimę i zbliżające się święta. I oto z okazji tych świąt, przez określony czas (na przykład 2-3 tygodnie) możemy kupić nowe dekoracje, drzewa, zwierząta, którymi upiększymy swoją farmę, a ponadto dostajemy jeszcze możliwość wzięcia udziału w dodatkowym evencie społecznościowym.

I tu dochodzimy do jeszcze jednego atutu FarmVille – mocno akcentowanej współpracy z naszymi “portalowymi przyjaciółmi”. W chwili obecnej możemy razem ze znajomymi wysyłać sobie prezenty świąteczne (budując przy okazji większą choinkę i odblokowując ciekawsze prezenty dla nas samych), budować bałwana, czy też wysyłając sobie materiały budowlane stawiać specjalną… stodołę, w której zorganizujemy przyjęcie noworoczne (co również, w zależności od liczby gości, jaką uda się nam zaprosić, owocuje określonymi nagrodami). Wydarzenia te zmieniają się często, a każde jest naprawdę udanie powiązane ze światem rzeczywistym. Dodatkowo możemy także wspólnie podejmować się zadań, w których w określonym czasie musimy wyhodować daną ilość plonów, a także wymieniać się nimi na targu farmerów.

Noworoczna stodoła

Dodajmy do tego wszystkiego fakt, iż rozgrywka, wbrew popularnej opinii, wcale nie zmusza nas do logowania się na farmę co pół godziny, bo przewidując chociażby naszą nieobecność czy jakieś inne zajęcia, możemy po prostu obsiać pole jakąś rośliną długoterminową (niektóre potrzebują nawet 4 dni aby dojrzeć, co daje nam tydzień bez konieczności zaglądania na farmę), czy wręcz zostawić odłogiem na miesiąc (piszący te słowa ma za sobą ponad dwumiesięczną przerwę w “farmowaniu”), a poprawmy jeszcze faktem iż wszelka rywalizacja w ramach FarmVille jest całkowicie pokojowa i nie ma możliwości aby w jakiś sposób zaszkodzić innym – a zrozumiemy być może, skąd wzięła się tak duża popularność tej właśnie gry.

 

Żeby jednak nie było tak różowo, FarmVille ma też i swoje minusy. Przede wszystkim zdarzają się problemy techniczne i mimo iż rzadko kiedy kończą się wymiernymi szkodami na farmach i są dość szybko naprawiane, to jednak bywają uciążliwe, chociaż faktem jest też, że w ostatnim czasie trafiają się znacznie rzadziej. Ponadto na słabszych komputerach i wolniejszym łączu internetowym problemy może sprawiać wczytywanie i płynność gry, zwłaszcza jeśli posiadamy u siebie w gospodarstwie dużo obiektów. Aplikacja jest też bardzo “spamotwórcza” – ilość generowanych przez nią wiadomości, które zasypują portal bywa zastraszająca – chociaż zawsze można rzecz jasna zablokować widoczność takich postów, a samemu ich po prostu… nie wysyłać. No i rzecz ostatnia – jeśli chcemy jako “przyjaciół” dodawać na portalu tylko osoby, które rzeczywiście znamy, będzie nam trudno osiągnąć niektóre cele w grze (chyba że mamy naprawdę bardzo liczne grono grających znajomych), jako że część z nich wymaga współpracy dosyć… intensywnej i nastawionej na ilość.

A całkiem na koniec minus największy, wspólny dla większości gier tego typu – za najładniejsze i najciekawsze rzeczy dostępne w sklepie trzeba tutaj płacić specjalną walutą , którą zdobyć możemy właściwie tylko kupując ją za realne pieniądze (w sposób naturalny otrzymujemy tylko bardzo ograniczone jej ilości – 1 na poziom). Na szczęście nie są to rzeczy, które dawałyby wyraźną przewagę w rozgrywce, a zazwyczaj po prostu bardziej dekoracyjne. Cóż, twórcy gry chcą na niej zarobić, co jest oczywiste, jednak dla użytkownika nieprzyjemne.

 

Czy można z czystym sumieniem polecić FarmVille jako dobrego zabijacza czasu? Jeśli macie konto na Facebooku – z całą pewnością tak. Jeśli nie macie… to i tak kiedyś mieć będziecie ;-) Spróbować nie zaszkodzi, a spodobać się może.

Uwaga – aplikacja jest już również dostępna na iPhone’a oraz iPada.

 

Podsumowując:

Plusy – różnorodność, duża elastyczność rozgrywki i możliwość rozsądnego planowania rozwoju farmy w odpowiednim dla naszych potrzeb czasowych tempie, przyjazna dla oka, chociaż dość uproszczona grafika, udanie rozwiązana kwestia współpracy i rywalizacji między użytkownikami.

Minusy –  zdarzające się problemy techniczne, bardzo duża “produkcja” wiadomości z gry, przesyłanych przez profil użytkownika, konieczność posiadania dużej ilości sąsiadów dla zmaksymalizowania korzyści, jakie możemy w grze osiągnąć, oraz dość monotonny motyw muzyczny i ogółem nienajlepsze dzwięki (które na szczęście możemy wyłączyć i grać po cichu). Za najładniejsze rzeczy konieczność płacenia realnym pieniądzem.

 

Wesołych Świąt i do następnego wpisu! :)

Pożeracze czasu – wstęp

•03/12/2010 • Dodaj komentarz

W ostatnich dniach zastanawiałem się, jakiego tematu użyć dla rzeczywistego debiutu niniejszego bloga. Pomysły były różne, część z nich zapewne zostanie w takiej czy innej formie wykorzystana, lecz jakoś trudno było mi się zabrać za pisanie o konkretnej kwestii. A czas mijał…

I oto zjawiła się idea o treści następującej: czemu by nie napisać o tym aspekcie internetowego “życia”, z którym praktycznie każdy użytkownik sieci zetknął się chociaż raz, a który znacznemu odsetkowi owych “zetkniętych” spodobał się tak bardzo, iż w praktyce stał się częścią jego codzienności? Czemu nie, zwłaszcza że i ja osobiście od tego tajemniczego aspektu nie stronię, uprawiając w jego ramach aktywność na co najmniej kilku frontach?

Tak, mowa o grach online. Nie wyszukanych, graficznych multiplayerach RPG, nie o sieciowych rozgrywkach w CoD, Diablo czy innego Starcrafta. Mowa o tak zwanych “grach przeglądarkowych”, czyli tych które poza przeglądarką www nie wymagają żadnego dodatkowego oprogramowania (nie licząc działającej wtyczki flash), a jednoczesnie potrafią wciągnąć swoich graczy do tego stopnia, iż ci pozostają przy nich niekiedy przez całe lata.

Nie zamierzam we wpisach z niniejszego cyklu (bo owszem, ma być to cykl) rozwodzić się nad społecznymi plusami czy minusami tego typu rozrywki, nie będę tu roztrząsał ich szkodliwego wpływu na produktywność pracowników czy pilność uczniów – tym wielokrotnie zajmowali się już bardziej kompetentni ode mnie. Ja za to postaram się przybliżyć najpopularniejsze z owych gier, czasami może zaprezentować jakąś mniej znaną, a według mnie pokazania wartą i skupić się na mocnych oraz słabych stronach każdej z nich. Krótko mówiąc – będę recenzował!

 

Pierwszy artykuł już w przygotowaniu.

Hokus Pokus!

•29/11/2010 • Dodaj komentarz

Uhm… Pierwszy post. Wymaga jakiegoś mądrego, zaangażowanego tekstu. A zatem…

 

Elo ziomyyyy! xD

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.